sobota, 9 czerwca 2012

O Zaynie

- Kolacja, tylko we dwoje, bez fanek i paparazzi.. proszę, zgódź się! – nalegał Zayn, wlepiając w Ciebie swoje brązowe oczy i seksownie przygryzając wargę, jakby bał się Twojej odpowiedzi.
- Eh, niech Ci będzie. Tylko ma być spokojnie i smacznie. – uśmiechnęłaś się i przytuliłaś do Malika.
- Dzięki! To o siódmej będę po Ciebie. Kocham Cię. – powiedział i nie oglądając się, wyszedł.
- W co ja się ubiorę? – mruknęłaś pod nosem, bo jako kobieta, oczywiście nigdy nie miałaś co na siebie włożyć.
Ale w końcu zdecydowałaś się na białe, obcisłe spodnie, zieloną koszulę i czerwone conversy. Równo o siódmej usłyszałaś pukanie do drzwi. „Hmm, ciekawe kto to, Zayn wysłał mi sms’a że się spóźni..” – pomyślałaś, ale otworzyłaś drzwi.
- [T.I]!!! – rzucił Ci się na szyję jakiś facet. Szybko odkleiłaś go od siebie i spojrzałaś na niego pytającym wzrokiem.
- Nie poznajesz mnie? – zapytał nieznajomy. Pokręciłaś głową. Zrobił skwaszoną minę i powiedział – To ja, Michał, kolega z liceum. Naprawdę mnie nie kojarzysz?
- Nie. I z całym szacunkiem, proszę, wyjdź z mojego mieszkania. – zaprzeczyłaś i wskazałaś dłonią na drzwi.
- Pfff, chyba śnisz kobieto! Przyleciałem specjalnie dla Ciebie taki kawał, z Polski, a Ty mnie wyrzucasz z domu?! – zaczął się awanturować.
- Nie drzyj się, sąsiedzi mają małe dziecko. Ale po co tutaj przyjechałeś? – zapytałaś z irytacją w głosie.
- Bo Cię kocham. – wypalił.
- Ty mnie..co?! – krzyknęłaś i spojrzałaś na niego jak na wariata.
- Szaleję za Tobą, [T.I]. Nigdy nie mogłem o Tobie zapomnieć, w każdej chwili mojego życia planowałem odnaleźć Ciebie i być z Tobą. Nie mogłem dłużej znieść myśli, że przez te 3 lata nie okazałem Ci mojego uczucia. Kocham Cię, [T.I]. – wyjaśniał, patrząc Ci prosto w oczy.
- Ale..ja mam chłopaka. – zwiesiłaś głowę ku podłodze.
- Co Ty sobie wyobrażasz, ja… - zaczął krzyczeć, ale weszłaś mu w słowo.
- Ty CO?! Raczej co Ty sobie wyobrażasz! Przyjeżdżasz do mojego domu, odwiedzasz mnie po 3 lata, przytulasz mnie i mówisz mi o tym, że mnie kochasz! Ja nawet nie wiem jak Ty się nazywasz, a zarzucasz mi że mam chłopaka?! Wynoś się z mojego domu!! TERAZ! – straciłaś kontrolę nad emocjami, upadłam na kanapę i zaczęłaś płakać. – Wyjdź, proszę. Nie chcę Cię widzieć.
- Ale [T.I], daj mi powiedzieć.. – tłumaczył się.
- WYJDŹ DO CHOLERY ALBO ZADZWONIĘ PO POLICJĘ! – krzyknęłaś na całe gardło.
W tym momencie do domu wszedł zdyszany Zayn.
- [T.I], kochanie, co się stało? Wbiegłem po schodach, bo usłyszałem Twoje krzyki. Co się dzieje? Po co chcesz dzwonić na policję? I co tu robi ten facet? Skarbie, uspokój się i powiedź czemu płaczesz. – Malik usiadł koło Ciebie i objął Cię ramieniem.
- Ah, więc to Ty jesteś tym jej facetem. Pf.. – wtrącił się Michał.
- A Ty to kto? – Zayn stanął naprzeciw Michała.
- Kochanek Twojej dziewczyny, ośle. – zarechotał.
- SŁUCHAM, kto?! – Malik prawie krzyczał.
- Zayn – powiedziałaś słabym głosem – proszę, nie słuchaj go. On nie jest żadnym kochankiem, przyszedł do mnie chwilę temu i powiedział że mnie kocha..
- Nieprawda. – zaprzeczył Michał. – Koleś, ja się usuwam z drogi, mam nadzieję, że mnie nie zbijesz..Mieliśmy kilka razy, ale nic poza tym.
- Kłamiesz! – krzyknęłaś.
- Oczywiście, kochanie. – uśmiechnął się sarkastycznie i dodał – Ty, Zayn, wyglądasz na fajnego gościa. Komu wierzysz, mnie czy tej smarkuli?
- Ja.. – zająknął się Zayn.
- Nie wierzysz mi, prawda? – zapytałaś z oczami pełnymi łez.
Zayn spojrzał na Ciebie smutnym wzrokiem i wyszedł.
- TY KRETYNIE, DEBILU, IDIOTO! – wrzeszczałaś na Michała – Dlaczego Ty to k*rwa zrobiłeś? Dlaczego powiedziałeś mu, że jesteś moim kochankiem?
- Żebym nam więcej nie przeszkadzał – odparł niewzruszony – żebym mógł być tylko Twój.
- Czy Ty siebie słyszysz?! Mój chłopak mi nie ufa, wyszedł bez słowa, a ja go kocham. Kocham go najmocniej na świecie. – w tym momencie wpadłaś na genialny pomysł. Wstałaś i pobiegłaś do okna. Otworzyłaś je i krzyknęłaś na całe gardło:
- KOCHAM ZAYNA MALIKA JAK NIKOGO NA ŚWIECIE. BŁAGAM, WYBAC.. – nie dokończyłaś. Poczułaś lekkie uderzenie w plecy i wypadłaś z okna prosto w ramiona Zayna.
- O mój Boże, co się stało? – zapytałaś oszołomiona. Niby to tylko upadek z drugiego piętra, ale jednak zawsze szok..
- Ten pajac – wskazał na Michała stojącego w oknie – wypchnął Cię przez okno, jak zaczęłaś wołać..właśnie, mogłabyś to powtórzyć?
- Kocham Cię, Zayn. Nigdy bym Cię nie zdradziła. Jesteś idealny.
- Wiem.
- Skromny jak zawsze. – powiedziałaś i uderzyłaś go w ramię.
- Agresywna jak zawsze. – odpowiedział i pokazał Ci język. Wskoczyłaś mu na barana i z wyższością rozkazałaś mu:
- Zawieź mnie do restauracji, mój ośle.
- Powiedziała ropucha.
- Ogr.
- Jeśli Ty będziesz moją Fioną. – odpowiedział i namiętnie Cię pocałował.

2 komentarze: