- Hej, uważaj! – krzyknęłaś do jakiegoś chłopaka, który wpadł na Ciebie w sklepie, przez co upuściłaś zakupy.
- Oh, tak Cię przepraszam! – opowiedział mężczyzna i dopiero wtedy zobaczyłaś jego twarz. Harry Styles, z zespołu One Direction, właśnie zbierał Twoje zakupy.
- Harry Styles..? – zapytałaś cicho, zupełnie oszołomiona.
- Tak, ale proszę Cię, nie rób sensacji. Przyszedłem tu tylko na zakupy. – poprosił – A Ty, jak masz na imię?
- Jestem [T.I] – odpowiedziałaś niepewnie.
- Piękne imię i piękna dziewczyna. – uśmiechnął się Harry, a Ty spuściłaś wzrok na podłogę.
- Już nie trzeba, sama to pozbieram, na pewno masz ważniejsze sprawy na głowie. – powiedziałaś, jednak w duchu modliłaś się, żeby ta chwila nigdy nie minęła.
- No coś Ty, to ja Cię potrąciłem, więc to ja to pozbieram. Chcesz może pójść na spacer po wyjściu ze sklepu? – zapytał.
- Oczywiście! – uśmiechnęłaś się.
- A nie będzie Ci przeszkadzało, jak będą też Niall, Liam, Zayn i Louis?
- Ma mi przeszkadzać, że poznam moich idoli? W życiu, będę zachwycona.
- To świetnie. Chcesz coś jeszcze kupić, czy idziemy do kasy?
Jeszcze chwilę pochodziliście po sklepie, potem poszliście do kasy. Stanowczo odmawiałaś, jak Hazza proponował że zapłacić, ale on zrobił swoje.
- Oddam Ci te 20 $. Jak nie Tobie, to któremuś z chłopaków! – zaśmiałaś się.
- Nawet mi się nie waż! – Hazza pokazał Ci język i pomachał do chłopaków, siedzących w samochodzie.
- Hej panowie. To jest [T.I], dziewczyna którą poznałem w sklepie. Idziemy razem na spacer, chcecie iść z nami? – zapytał Harold.
- Uhuhuhu, miłość od pierwszych zakupów? – zaśmiał się brunet, ubrany w bluzkę w paski i spodnie na szelkach – Miło mi, jestem Louis. – wyciągnął do Ciebie rękę.
- Ja Niall.
- Liam.
- Oraz Zayn.
Po poznaniu osobiście Twojego ulubionego zespołu, poszliście na spacer. Jednak okazało się, że jednak nie poszliście do parku, tylko do willi chłopców.
- Mamy tam basen, zjeżdżalnie.. – opowiadał podekscytowany Niall, w drodze do domu.
Świetnie się bawiliście, nawzajem wrzucaliście się do wody i zjeżdżaliście ze zjeżdżalni. Chłopcy byli jak normalni nastoletni panowie, a nie jak wielkie gwiazdy. Najbliższej byłaś z Hazzą, w końcu wylądowaliście razem w łóżku.
- To dozwolone? – zapytałaś słodko Hazzę, głaszcząc go po plecach.
- No nie wiem.. – odpowiedział, zdejmując Ci koszulkę. Dalej się nie odzywaliście. Po kolei, zdejmowaliście sobie nawzajem kolejne części garderoby, byliście coraz bardziej napaleni na siebie. W końcu zrobiliście to.
Obudziłaś się zupełnie naga, w łóżku z gołym Hazzą. Na początku byłaś przerażona, ale już po chwili zrelaksowałaś się i zasnęłaś powrotem, wtulona w ramiona Hazzy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz