- Jonas Brothers? – zachichotałaś pod nosem.
- Blisko, panno [T.I.]. One Direction.
- Prze-epraszam, może pan powtórzyć? – zająknęłaś się, porażona jego słowami.
- Mogę. Dzisiaj odwiedzi nas One Direction. Dotarło do panny, czy mam powtórzyć jeszcze raz? – zirytował się nauczyciel.
- Dotarło, dziękuję. Ale jak to? Za ściągnięcie chłopców na własny użytek, trzeba zapłacić tyle kasy, że nigdy w życiu pan tyle nie zarobi! – powiedziałaś, z właściwą dla Ciebie złośliwością.
- Bardzo śmieszne. Nasza sprawa jak ich ściągnęliśmy. Zobaczycie się z nimi za godzinę.
- Aaaaaaaaaaaa! – zaczęłaś krzyczeć, piszczeć i biegać po sali. O mało nie wypadłaś przez okno, przez ten napad radości. Po kilku minutach się zmęczyłaś i usiadłaś do ławki. – Przepraszam, bardzo się ucieszyłam. – sapnęłaś z udawaną skruchą. Nauczyciel tylko przewrócił oczami, westchnął i przeszedł do dalszej części informacji.
- Więc, potrzebuję ochotnika, który będzie reprezentował naszą szkołę przed One Direction.
- Ja, ja, ja, ja, ja chcę! – darłaś się, podnosząc rękę i podskakując w miejscu.
- Widzę, że chcesz, ale nie wiem czy się nadajesz. – starał się ostudzić Twój zapał anglista. „Nie, nie w takim momencie!” – dodałaś sobie odwagi.
- Dam sobie świetnie radę, nie musi się pan martwić.
- Ehh – mruknął nauczyciel – to skoro nikt inny nie chce, nie mam wyboru.
- YEAH BUDDIE! – wrzasnęłaś na całe gardło. Byłaś tak szczęśliwa jak nigdy w życiu, ale wydawało Ci się, że to za piękne, żeby było prawdziwe. Spojrzałaś podejrzliwie na nauczyciela, a ten tylko wzruszył ramionami i zaczął o czymś gadać. Nie słuchałaś go, byłaś zbyt zafascynowana faktem, że zaraz poznasz swoich pięciu mężów..
W końcu męki na lekcji dobiegły końca. Razem z nauczycielem, wyszłaś przed szkołę. Po kilku minutach zgrodziła się tak reszta uczniów. Postaliście przez 10 minut. W Tobie wszystko się dosłownie gotowało, miałaś wrażenie że wybuchniesz.
Podjechał. Bus One Direction. Pierwsi z niego wysiedli ochroniarze, a potem..Harry, Liam, Niall, Zayn i Louis. Nie powstrzymałaś się, po prostu darłaś się na całe gardło ze szczęścia. Po Twoich policzkach spłynęło kilka łez. Anglista szturchnął Cię, że masz podejść i powitać ich w naszej szkole. Niepewnym krokiem, ruszyłaś ku piątce uśmiechniętych chłopaków, machających do uczniów. Gdy Liam zauważył Twój strach, zachęcił Cię ruchem ręki żebyś podeszła. Nie trzeba było Ci dwa razy powtarzać.
- Hi! – powiedziałaś, walcząc ze stresem.
- Hi! – odpowiedzieli chórem.
- Witamy w naszej szkole..Jesteśmy zaszczyceni, goszcząc Was tu.. – powoli tworzyłaś zdaniach, a chłopcy z uwagą przysłuchiwali się Tobie. Po chwili starań, stwierdziłaś, że to nie ma sensu, więc powiedziałaś po prostu – Witajcie, jestem Waszą największą fanką, kocham Was! – rzuciłaś się na Nialla mocno go przytulając. W tej chwili podbiegł do Was nauczyciel i starając się odciągnąć Ciebie, przepraszał chłopców.
- Nie, niech pan ją zostawi. – stanął w Twojej obronie Harry. – Bardzo, bardzo się cieszymy na takie powitanie. Szczerość, a nie sztywne regułki. Nie przeszkadza nam bliskość dziewczyn, przecież jesteśmy nastoletnimi chłopakami! – anglista speszył się i zaczął wycofywać, a Ty w tym czasie poznałaś i przytulałaś chłopaków.
- Który z nas jest Twoim ulubionym? – zapytał wesoło Liam.
- Niall..Louis..Harry..Zayn..Lia
- Niall.. – Lou szturchnął blondaska znacząco w ramię, a ten zarumienił się.
- Zostańcie chwilę sami, a my pójdziemy do fanów. – zaproponował Harry i zanim poznał Twoje i Niall zdanie, już zniknęli w tłumie. Przez chwilę staliście w milczeniu, patrząc sobie w oczy. Ale Niall zaczął pierwszy.
- Masz śliczne oczy..too znaczy bardzo podobają mi się zielone oczy.. – zająknął się, a Ty się roześmiałaś.
- Też Cię bardzo lubię, jesteś moim ideałem chłopaka. – nagle, cała złośliwość zniknęła z Twojego głosu i zrobiła się słodka jak cukierek. – Chodźmy do innych, na pewno czekają na Ciebie! – wzięłaś Irlandczyka za rękę i razem pobiegliście w stronę tłumu.
- Tak szybko? – zdziwił się Lou, widząc Was przedzierających się przez krzyczących nastolatków.
- Tak. – uśmiechnęłaś się do Nialla, a ten się zarumienił. Louis pokręcił głową ze zrezygnowaniem i wrócił do poszukiwań Harrego, który się gdzieś zgubił.
- Pomóżcie mi, bo jak go nie znajdę.. – zaczął Tommo.
- …Paul oderwie nam głowy? – zgadłaś i ruszyłaś za Louisem, trzymając się z Niallem za rękę.
- Harrry! – krzyczeliśmy na przemian, ale bez skutku. W pewnym momencie, mignęły Ci gdzieś przed oczami lokami Hazzy.
- Tam jest! –krzyknęłaś, wskazując palcem na kantorek woźnego. Pociągnęłaś za sobą Niallera i wspólnymi siłami przedarliście się do drzwiczek prowadzących do kanciapy.
- Hazza, to my, otwórz! – prosił Horan, waląc w drzwi.
- Mam innych pomysł. – szepnęłaś i delikatnie nacisnęłaś na klamkę. Szybko wślizgnęłaś się do środka i powiedziałaś Niallowi, żeby zaczekał na zewnątrz.
- Harry.. – cicho wołałaś chłopaka, niepewnie chodząc po ciemnym pomieszczeniu. W pewnym momencie wpadłaś w miotły i przewróciłaś się. Jakimś cudem trafiłaś na włącznik światła. Hazza siedział skulony w kącie z przerażonymi oczami.
- One są wszędzie! – wyszeptał lekko drżącym głosem. Podeszłaś do niego, usiadłaś obok.
- Hahahahaha, i mówi to jakże pewny siebie Harry Styles? Nie majacz chłopie! – zaśmiałaś się szyderczo. Podziałało. Chłopak wstał i stanął przed Tobą.
- Co Ty powiedziałaś?
- Że się boisz swoich fanek! – odpowiedziałaś, rozkoszując się swoim geniuszem. Tak naprawdę tak nie uważałaś, ale tylko stanięcie na dumie Harrego mogło pomóc.
- Pff..
- Co pff? Jakbyś się bał, to stałbyś przed fankami, a nie chowasz się u woźnego!
- Ja się boję?! – krzyknął Hazza i wybiegł za drzwi. Upojona sukcesem powoli kierowałaś się do wyjścia, kiedy nagle wrócił Hazza. – Dobra, boję się ich! Chodź ze mną.
- Dobra, idziemy. – puściłaś oczko do Harrego. – Sorry dziewczyny, wychodzimy! – krzyczałaś do fanek, a Niall posłusznie czekający pod drzwiami torował Wam przejście.
- Która godzina? – zapytał Liam, kiedy wszyscy chłopcy byli już w komplecie.
- 13:30. – odpowiedziałaś.
- O 14 zaczyna się nasz występ! Biegiem! – zakomendował i Niall, Harry i Zayn pobiegli za nim.
- Moooment! – krzyknął Lou. – Przecież nie wiemy gdzie mamy iść, może zaczekajmy na [T.I].
- Dobry pomysł. – zgodził się Liam i zaprowadziłaś chłopaków do Sali gimnastycznej. Załatwili Ci miejsce tuż przy scenie, mimo że sala była wypełniona już po brzegi.
- Zaczynamy od More Than This. – ogłosił Zayn, usłyszeliście muzykę i Liam zaczął śpiewać. Patrzyłaś na nich jak w obrazek, a szczególnie na Nialla. Jednak on zadawał się Ciebie nie zauważać. Tuż przed solówką Nialler, Harry pomógł Ci wejść na scenę. Byłaś zaskoczona, ale zrozumiałaś o co chodzi, kiedy Niall śpiewał, patrząc prosto w Twoje oczy.
„If I’m louder, would you see me?” – śpiewał, a Ty zrozumiałaś. Nic nie powiedziałaś, tylko gdy skończył przytuliłaś go i pocałowałaś.
- I love you.. – wyszeptałaś.
boski zapraszam do mnie tutaj link z jednym z imaginów
OdpowiedzUsuńhttp://onedirection-oficjalnyblog.blogspot.com/2013/01/imagin-o-niallu-pt-wciaz-godny.html
<3 Świetny <3 Boże, masz talent ! onedirectioniimaginy.blogspot.com
OdpowiedzUsuńcudowne masz te imaginy :o <3
OdpowiedzUsuń