Szłaś późnym wieczorem ze słuchawkami w uszach. Chciałaś odpocząć od wszystkiego. Rodzice znowu się kłócili, nauczycielka wmawia ojcu, że wagarujesz. Słuchałaś akurat „I wish”, One Direction. Po drugiej stronie chodnika, zobaczyłaś nikogo innego, jak tylko Twojego byłego chłopaka, obściskującego się z jakąś blond laską. W tym momencie piosenka idealnie określała, to co czułaś. „Oh, how I wish, that was me..” – powiedziałaś po cichu i ścierając łzę z policzka poszłaś dalej. Tuż przed Tobą, na krawężniku siedział wysoki chłopak z ciemnymi włosami i również przyglądał się scenie po drugiej stronie ulicy. Usiadłaś obok niego i powiedziałaś:
- To mój chłopak..Właściwie były chłopak. – nie wiedziałaś skąd nagle w Tobie tyle pewności siebie, żeby zaczepić nieznanego mężczyznę, w dodatku wieczorem, na niemalże pustej ulicy. Równie dobrze mógł to być seryjny morderca, wypatrujący ofiary. Ale ufałaś mu, miałaś wrażenie, że coś Cię z nim łączyło.
- A to moja dziewczyna.. – szepnął, wskazując głową na blondynę całującą się z Twoim byłym. Uśmiechnęłaś się słabo do chłopaka i spojrzałaś na jego twarz. On w tym samym momencie odwrócił głowę w Twoją stronę, więc nieśmiało spuściłaś wzrok. – Zostawiła mnie wczoraj..Słuchasz „I wish”? – zapytał.
- Tak..Szczerze mówiąc, czuję właśnie to, co śpiewają chłopcy.. – wyznałaś.
- ZAYN! – pisnęła blondynka, która jeszcze chwilę temu przytulała się do Franka, Twojego byłego.
- Czego ode mnie chcesz, Perrie? – zapytał ze złością, piorunując dziewczynę wzrokiem.
- Ja..jednak chcę do Ciebie wrócić. Jednak go nie kocham. – powiedziała całkowicie normalnie, jakby zostawienie chłopaka i powrót potem do niego, to była najzwyklejsza rzecz na świecie.
- Nie. Ja zrobiłby dla Ciebie wszystko! Rezygnowałem z prób, żeby się z Tobą spotkać! Skończyłby za Tobą w ogień, a Ty mnie traktujesz, jak zabawkę! – zdenerwował się chłopak, a Ty przyglądałaś się temu z coraz większym niepokojem.
- A co z tym, „but here I am, asking you for one more chance”? Tylko tak sobie śpiewasz, panie gwiazdo, a sam nie potrafisz tego zrobić?! – krzyknęła blondyna.
- Perrie, nie rozumiesz tego? Z nami koniec, nie będę nagrodą pocieszenia. Przykro mi, teraz masz Franka..Żegnaj. – zakończył, wstał i poszedł. Nie wiedziałaś do końca dlaczego, ale również wstałaś i pobiegłaś za nim. Stwierdziłaś, że go nie dogonisz, więc stanęłaś:
- „If I’m louder, would you see me? Would you lay down in my arms and recue me? Cos we are the same..” – Zayn spojrzał na Ciebie zaskoczony, ale zatrzymał się.
Odwróciłaś się i spojrzałaś na Franka przytulającego Perrie. Po twarzy ściekło Ci kilka łez, na dodatek zaczął padać deszcz. Nawet nie zorientowałaś się, kiedy Zayn zaczął Cię mocno przytulać.
- Nie płacz już. Jesteś za piękna, żeby się smucić. – pocieszył Cię i pocałował delikatnie w czoło. Chciałaś, żeby ta chwila trwała wiecznie, czułaś się taka bezpieczna w jego ramionach. Niestety, któreś z Was musiało zakończyć, a Zayn okazał się tym rozsądniejszym. – Chodź, porozmawiamy w jakieś kawiarni, zamiast tu moknąć. – zaproponował, a Ty niewiele myślą, zgodziłaś się. Weszliście do Milkshake City, które o tej porze nie miało zbyt wielu klientów.
- Poproszę dwa shaki One Direction. – zamówił Zayn.
- Jeden, niestety nie mam przy sobie pieniędzy. – odpowiedziałaś.
- Zapłacę za Ciebie, przecież nie wypada, żeby dziewczyna sama za siebie płaciła. – uśmiechnął się – Może powiesz mi, jak masz na imię?
- Jestem [T.I.].
- Miło mi, jestem Zayn, ale to już chyba wiesz. – zaśmiał się i spojrzał Ci w oczy – Jesteś wyjątkowa..I nie mówię tego każdej dziewczynie. – ostrzegł, a Ty się roześmiałaś.
- A co Ty, panie gwiazdo, robiłeś o 22 sam na ulicy? – zaciekawiłeś się.
- W sumie, wyszedłem, żeby odpocząć, ale spotkałem Ciebie i nic z tego nie wyszło. – zażartował.
- Hahaha, odezwał się! – uderzyłaś go w ramię.
- Proszę, oto Państwa shaki, życzę miłego wieczoru, a w zasadzie, dnia. – Waszą rozmowę przerwała kelnerka.
- A która jest godzina? – zapytał Malik.
- Dochodzi północ, panie Zayn. A pana menager dzwonił, zapytać się czy pan tu jest..powiedziałam, że nie dostałam pozwolenia na udzielenie tej informacji.
- Bardzo dobrze, dziękuję. Mam jeszcze coś do załatwienia. – spojrzał wymownie na Ciebie. Szybko wypiliście shaki, Zayn zapłacił i nie przeciągając ruszyliście w stronę Twojego domu. Gdy staliście pod bramą, Malik nie za bardzo wiedział, jak ma się zachować, więc stanęłaś na palcach, pocałowałaś go:
- Dziękuję za dzisiejszą noc. – szepnęłaś i zniknęłaś za bramą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz