sobota, 9 czerwca 2012

O Hazzie i Niallu

"Puk, puk"
- Ciekawe kogo licho niesie o tej porze.. – westchnęłaś i poszłaś otworzyć drzwi.
- Cześć kochanie! – Nialler rzucił się na Ciebie i mocno Cię przytulił.
- Cześć skarbie, od kiedy jesteś taki wylewny?
- Oh, on, od zawsze, [T.I]. – powiedział Harry, stojący za Niallem.
- Hazza?! Cześć, jak dawno Cię nie widziałam! – przytuliłaś się do chłopaka, a Irlandczyk spojrzał na niego spode łba.
- Niall, nic nie poradzę, że mnie wszyscy kochają! – uśmiechnął się, pokazując rząd białych ząbków.
- Ej, Horan, a właściwie po co żeście tu przyleźli? – zapytałaś swojego chłopaka.
- A co, nie jesteśmy tu mile widziani? – wtrącił się Hazza, robiąc smutną minkę.
- Daj se siana, Loczek. – pokazałaś mu język. – Ah, gdzie moje maniery, siadajcie. – wskazałaś ręką na kanapę. Gdy już się wygodnie rozsiedli, wcisnęłaś się między nich. - To powiecie mi o co chodzi?
- Otóż..Harry wygrał bilety do Wenecji, dla czterech osób, i zgadnij kogo zabiera? – odpowiedział Nialler.
- Nie lubię zgadywanek.
- Ciebie, Niallera i Louisa. – uśmiechnął się szeroko Loczek.
- Naprawdę?! Zawsze marzyłam, żeby tam pojechać!
- Wiem. – odpowiedzieli równocześnie Niall i Harry.
- A kiedy wyjazd? – zapytałaś.
- Khm, otóż.. – zająknął się Hazza.
- DZISIAJ! – wypalił Nialler.
- Poważnie? – spojrzałaś pytającym wzrokiem na Harrego.
- Tak. – odpowiedział.
- To kto mi pomoże w pakowaniu moich bambelotów? – uśmiechnęłaś się.
*następnego dnia, impreza w Wenecji*
- Gotowa? – zapytał Niall.
- Już moment! – odkrzyknęłaś z łazienki i wyszłaś.
- Wow, super wyglądasz. – powiedział Hazza i mrugnął porozumiewawczo do Louisa.
- A Wy co knujecie? – zapytałaś.
- Nic, nic.. – odpowiedział z sarkastycznym uśmieszkiem Lou.
- Może oni Wam powiedzą? – do pokoju weszli Zayn i Liam.
- Heeeej! – rzuciłaś się na nich i mocno ich uściskałaś.
- Ależ będzie IMPREZA! – krzyknął Zayn.
- To idziemy? – zapytał Lou.
- JASNE! – odpowiedzieliście chórem. Niall podał Ci swój łokieć i jak prawdziwi szlachcice wkroczyliście na salę. Pierwsza rundka drinków zniknęła bardzo szybko i było spokojnie. Ale przy drugiej już zaczęło się robić gorąco. Powiedziałaś Niallowi, że nie chcesz już pić, więc on wziął Twój i już po chwili był nachlany. Wskoczył na stół, zdjął koszulkę i zaczął tańczyć razem z Zaynem. Stwierdziłaś, że skoro jest taka impreza, że wypijesz jeszcze i jeszcze..Jak odzyskałaś na chwilę świadomość, tańczyłaś na krześle w samym staniku i gaciach..Potem spadłaś z krzesła i urwał Ci się film na dobre.
Obudziłaś się ze strasznym bólem głowy, wtulona w umięśnioną klatę..Hazzy?!

Podniosłaś głowę, delikatnie żeby nie obudzić Harrego odczepiłaś się on niego i rozejrzałaś się po pokoju. Po Twojej drugiej stronie leżał skulony Niall. Miał czerwone, opuchnięte oczy, widać było, że płakał. „Mój Boże, co ja zrobiłam?” – myślałaś. Nie pamiętałaś zupełnie nic. W tym momencie zauważyłaś, że Niall się obudził i patrzy się na Ciebie.
- Dzień dobry. – powiedział i uśmiechnął się słabo.
- Cześć.. – odpowiedziałaś i spuściłaś wzrok.
- Hej. – Harry właśnie się obudził. – Co jakoś tak niemrawo, co się dzieje? – zapytał wesoło, a jego poczochrane loki seksownie odstawały na wszystkie strony.
- Może Ty nam powiesz? – syknął Niall, a na jego twarzy malował się gniew.
- Co mam Ci mówić? Że jestem bardziej seksowny niż Ty i dziewczyny wolą mnie? Nie obraź się Niall, ale po prostu jesteś takim roześmianym dzieckiem, a ja jestem przystojny. – odparł z wyższością Harry. Niall nie odpowiedział, tylko schował twarz w dłonie. – No widzisz..Chodź [T.I], dajmy Niallusiowi popłakać.
- Chyba Cię porąbało Styles!
- Nie..
- Tak, i w dodatku jesteś najebany jak worek. Wyjdź stąd. – warknęłaś i wskazałaś palcem na drzwi. Hazza posłusznie wyszedł, posyłając Ci słodki uśmieszek.
- Niall.. – zaczęłaś łagodnie – posłuchaj, nie wiem co się wczoraj działo, bo nic nie pamiętam, ale cokolwiek się działo, przepraszam..
- Nie chodzi o Ciebie, tylko o Harrego. On ciągle próbował mi Ciebie odebrać i teraz, kiedy ja zostałem na dole, a Wy poszliście do pokoju wykorzystał tą okazję. Widzę jak na niego patrzysz, jak się z nim świetnie bawisz..Jeśli chcesz, ja nie mogę Wam stanąć na drodze.
- Nawet tak nie myśl! Kocham Cię najbardziej na świecie..
- Tylko tak mówisz..
- Tak?
- Tak.
- To powiem Ci tak – już nigdy więcej nie zrobię Ci śniadania o 3 nad ranem jak nie wierzysz, że Cię kocham.
- Dobra, wierzę, też Cię kocham, [T.I]. – odpowiedział Irlandczyk i rzucił się na Ciebie z dzikim pocałunkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz