- Nie, nie i jeszcze raz! – Harry coraz wyraźniej podkreślał, że nie chce, żebyś z nim szła na podpisywanie płyt.
- Ale dlaczego? – zapytałaś i spojrzałaś na niego smutny wzrokiem. Szybko spuściłaś twarz ku podłodze, bo nie chciałaś żeby zobaczył, że masz łzy w oczach. Po prostu, pierwszy raz na Ciebie krzyczał i się denerwował, a Ty nie wiedziałaś dlaczego..
- Przepraszam, trochę się uniosłem – spojrzał na Ciebie i pokornie się uśmiechnął – nie chcę Cię narażać, będzie tam mnóstwo fanek, ochrona, jeszcze ktoś Ci coś zrobi kochanie.
- No dobrze, zostanę. Ale wiedź, że będę baaaaardzo tęsknić! – również się uśmiechnęłaś i dałaś Hazzie buziaka. – A teraz leć się ubierać, przecież podpisywanie jest już za 1 godzinę!
- Oh, masz rację! Ja już pojadę do siebie do domu, a od razu po spotkaniu przyjadę do Ciebie.
- Dobrze. – pocałowałaś go jeszcze raz i zamknęłaś za nim drzwi.
„Dziwne” – pomyślałaś – „jeszcze nigdy nie miał nic przeciwko temu, żeby wszędzie z nim chodziła..E, przewrażliwiona jestem” – zakończyłaś swój wewnętrzny monolog i poszłaś zobaczyć co jest w telewizji. Okazało się, że pokazują podpisywanie płyt przez One Direction na żywo.
Szybko odszukałaś wzrokiem Harrego. Na jego kolanach siedziała jakaś dziewczyna i dość namiętnie go pieściła.
- Złaź z mojego chłopaka, zołza – mruknęłaś do siebie i oglądałaś dalej.
W pewnym momencie widzisz, że Twój chłopak gorąco pocałował tą dziewczynę. Z wrażenia spadłaś z fotela, ale starałaś się nie wysuwać pochopnych wniosków. Usiadłaś z powrotem na fotelu i wlepiałaś oczy w Hazzę.
Po chwili coś w Tobie pękło. Jak Harry zaczął macać jej piersi i całować ją. Widziałaś przez przeszklone łzami oczy, że Niall stara się powstrzymać Harrego. Irlandczyk wskazał na kamerę. Styles momentalnie puścił „fankę” zrzucił ją z siebie..i dalej nie oglądałaś. Wyłączyłaś telewizor i jedynym odgłosem w domu był Twój płacz.
- Gówniarz, pierdoła, idiota, debil, ciota! – wymieniałaś po kolei wszystkie brzydkie słowa które znałaś, żeby rozładować w sobie wściekłość. Zaczęłaś rzucać poduszkami po pokoju. Rozbiłaś talerz i dwie szklanki. W końcu się zmęczyłaś i zasnęłaś na kanapie.
„Bum!Bum!”
- Co to? – zapytałaś samą siebie podnosząc się z kanapy. Spojrzałaś w stronę okna. To Harry stał na balkonie z bukietem kwiatów.
- Spier*alaj. – rzuciłaś przez zęby, wzdrygając się na samą myśl o przeprosinach od tego idioty.
Nie czekając na odpowiedź, odeszłaś od okna i zaczęłaś sprzątać w mieszkaniu. Nie zwracałaś uwagi na to, że Harry ciągle tam swoi. Minęły dwie godziny i zaczął padać śnieg, bo był środek zimy. Spojrzałaś w okno – Styles nadal tam czekał, dygotał na całym ciele. Był w samej marynarce, a na dworze było -10C. Zaczął się trząść, był przemarznięty na kość i nie miał już siły stać. Ale czekał, nie dawał za wygraną, chciał o Ciebie walczyć. Patrzył na Ciebie błagalnym spojrzeniem, prosto w oczy. Widząc, że zwróciłaś na niego uwagę, złożył ręce jak do modlitwy, padł na kolana i zaczął prosić, żebyś mu wybaczyła i żebyś go wpuściła.
Nie wytrzymałaś. Pobiegłaś do łazienki i zaczęłaś napełniać wannę gorącą wodą, w kuchni wstawiłaś wodę na herbatę, a z sypialni wzięłaś bardzo ciepły koc. Podeszłaś do balkonu. Spojrzałaś na niego i otworzyłaś drzwi. Nie dałaś mu nic powiedzieć, żeby wzięłaś kwiaty, odłożyłaś na stół, a przemarzniętego Hazzę położyłaś na kanapie i otuliłaś kocem. Przyniosłaś mu gorącej herbaty.
- Jak się czujesz? Przepraszam, jestem okropna. W łazience czeka na Ciebie wanna pełna gorącej wody, więc ogrzej się i wtedy porozmawiamy. Tak Cię przepraszam! – powiedziałaś, a po policzku spłynęła Ci łza. Czułaś się okropnie po tym, jak potraktowałaś tak Harrego.
- Za co Ty mnie przepraszasz? Za to że postałem chwilę na mrozie? Może i było mi zimo, ale ciągle myślałem tylko o jednym – jak ja Cię przeproszę! Jestem palantem, okropny, debilem i idiotą! Naprawdę nie wiem co we mnie wstąpiło..ja.. – nie dałaś mu dokończyć.
- Już nic nie mów, naprawdę. Nie ma sensu.
- Ale kochanie! Ja nie chcę Cię stracić! Daj mi wyjaśnić! – błagał Harry.
- Nie. – odpowiedziałaś stanowczym głosem i złapałaś go za rękę – Idziemy.
- [T.I], proszę Cię, daj mi powiedzieć! – krzyczał Harry.
- Nie! – krzyknęłaś i wepchnęłaś go do łazienki. – Albo się rozbierzesz, albo wrzucę Cię w ubraniu do tej wanny. Masz mi się ogrzać, biedaku! Przeze mnie przemarzłeś na kość, przepraszam Harry!
- To ja Cie przeprasz.. – zaczął.
- Time over. – powiedziałaś i wepchnęłaś chłopaka w ubraniu do wanny.
Byłoby fajnie jakbyś dodała ciąg dalszy :D
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńPiękny, masz talent tylko daj ciąg dalszy :) zapraszam też do siebie http://hazza88.blogspot.com/ :D
OdpowiedzUsuń