sobota, 9 czerwca 2012

O Harrym

Stałaś na lotnisku, czekając na samolot do Paryża.
„Pasażerowie samolotu do Paryża proszeni o oczekiwanie przy wyjściu 6. Dziękujemy.”
Po usłyszeniu komunikatu z głośników, posłusznie skierowałaś się do wyjścia. Szła spokojnie, gdy nagle usłyszałaś cichy płacz niedaleko siebie. Odwróciłaś się i zobaczyłaś, że na podłodze siedzi chłopak, skulony, z głową między nogami. Nie miał żadnejwalizki ani nawet małej torby.
- Przepraszam – powiedziałaś cicho, klękając przy chłopaku – może jakoś panu pomogę?
- Nikt mi nie pomoże. – odpowiedział słabym głosem i spojrzał na Ciebie dużymi, zielonymi oczami, w których widać było strach.
- Ej, cokolwiek się stało, na pewno jakoś sobie poradzimy. – uśmiechnęłaś się – Chodź. – wzięłaś chłopaka za rękę. Jego dłoń była zimna i delikatnie drżała. Bez większych oporów wstał i lekko chwiejnym krokiem poszedł za Tobą. Spojrzałaś na jego twarz. Był blady i miał podkrążone oczy. Po chwili usłyszałaś głośne burczenie jego brzucha.
- Jesteś głodny? – zapytałaś.
- Nie. – skłamał i szybko odwrócił wzrok. Przyspieszając kroku ruszyliście do najbliższej restauracji. Zostawiłaś chłopaka przy stoliku, a sama poszłaś zamówić jedzenie. Gdy wróciłaś, postanowiłaś przerwać ciszę i dowiedzieć się kim jest ten chłopak.
- Jak się nazywasz?
- Harry Styles. – odpowiedział i spojrzał na Ciebie, oczekując Twojej reakcji. Ku jego zdziwieniu, nie zaczęłaś krzyczeć i piszczeć.
- Ale co Ty tutaj robisz?
- Ostro pokłóciłem się z Louisem, a on mnie wyrzucił z domu. Żaden z chłopaków nie odbiera moich telefonów, przyjechałem więc tutaj, nie wiedząc co mam zrobić. – Harremu zaczął łamać się głos. Schylił głowę i starł z twarzy kilka łez.
- Dzień dobry. Oto państwa zamówienie. – Waszą rozmowę przerwała kelnerka, która przyniosła jedzenie. Hazza rzucił się na kurczaka, jakby od tygodnia nic nie jadł. Po chwili jednak oprzytomniał i odsunął od siebie talerz.
– Przepraszam, nie mogę, nie mam pieniędzy. – tłumaczył.
- Nie gadaj tylko jedź, ja stawiam. – uśmiechnęłaś się do Loczka, który również wymusił uśmiech. Jedliście w milczeniu, które przerwał Harry.
- Posłuchaj, ja nie wiem co mam zrobić. To co mi kupiłaś, to moje pierwsze jedzenie od trzech dni, nie mam przy sobie nawet telefonu, a moja rodzina mieszka 300 km stąd.. – opowiadał mi Hazza.
- Harry, przecież jesteś sławny, myślę, że ktokolwiek może Ci pomóc, na przykład fanki w zamian za autografy. – uśmiechnęłaś się.
- Widzisz, to chyba tak nie działa. Siedzę na lotnisku od wczoraj i żadna fanka nie zwróciła na mnie uwagi. Dopiero Ty, a Ty nawet nie jesteś moją fanką. – zasmucił się Harry.
- Myślę, że jednak przesadzasz..
- Tak, masz rację. Jak jeszcze jakoś wyglądałem, jedna dziewczyna podeszła do mnie i poprosiła o zdjęcie, nawet nie pytając co tu robię..
- Biedny.. – szepnęłaś.
- A do Louisa nie mogę wrócić..On mnie nienawidzi.. – Styles znowu spuścił wzrok.
- Na pewno nie..Już mu dawno przeszło i pewnie martwi się o Ciebie. – powiedziałaś łagodnie.
- MARTWI?! – Harry stracił nad sobą panowanie i zaczął krzyczeć – On wykrzyczał mi prosto w twarz NIE POKAZUJ MI SIĘ WIĘCEJ NA OCZY GÓWNIARZU. Wyrzucił mnie z domy, chociaż wiedział że sobie nie poradzę. Straciłem go.. – Harry rozpłakał się na dobre. Przysunęłaś się do niego i przytuliłaś. Harry rozluźnił się. Zaczęłaś go delikatnie głaskać po plecach, żeby się uspokoił i cicho powiedziałaś:
- Ludzie mówią różne rzeczy, których potem żałują. Jestem pewna, że Louis szuka Cię i martwi się, że Ciebie nie ma. Nie płacz już, Harry. – pogłaskałaś go po policzku.
- Jesteś najlepszą osobą, którą kiedykolwiek spotkałem.. – wyszeptał Harry.
- Nie przesadzaj. A teraz masz tutaj 20 dolarów i pędź taksówką do Louisa. – powiedziałaś wesoło.
- Dziękuję Ci. Oddam Ci te pieniądze co do grosza. Dziękuję Ci za pomoc, naprawdę jesteś wspaniała. Dziękuję! - krzyknął Harry i pędem poleciał do wyjścia. Pobiegłaś za nim i rzuciłaś mu się na plecy.
- Ej, ale na pożegnanie to mnie już nie przytulisz? – powiedziałaś z udawanym wyrzutem.
- Przepraszam i dziękuję. – odpowiedział przytulając Cię – Ale mam nadzieję, że niebawem się zobaczymy. – uśmiechnął się tajemniczo i dał Ci serwetkę. Zanim zdążyłaś się obejrzeć już go nie było. Na serwetce było napisane:
„Dziękuję za wszystko.
601 075 444
Kocham Cię!
Harry Styles xx”

3 komentarze: